Mandat za wymianę żarówki

Kategorie Mandat,Samochody,Wymiana żarówki

O tej sprawie słyszała niemal cała Polska. Mechanik samochodowy za namową kontrolerek Urzędu Skarbowego incognito zgodził się wymienić żarówkę za symboliczną kwotę i nie wydał paragonu, za co miał dostać mandat 500 zł i ponieść karę grzywny w wysokości 600zł. Wygląda na to, że przykra sprawa zakończy się korzystnie dla uczynnego, życzliwego mechanika.  

 

Do tego, by zajmować się na co dzień naprawą samochodów potrzeba pasji i cierpliwości. Motoryzacja musi być częścią życia, a przy tym do tego, by przetrwać na rynku wobec silnej konkurencji potrzeba właściwego podejścia do klientów. O tym, że to nie wystarczy, by móc liczyć na ludzką, a zwłaszcza urzędniczą przychylność, przekonał się boleśnie pewien mechanik z podbartoszyckiego serwisu.

Za żarówkę

 

Dwie kobiety poprosiły o wymianę przepalonej żarówki w bocznym świetle, a że mechanik skończył już pracę, to z początku odmówił, bo kasa już była zamknięta i nie miał jak wydać paragonu. Za namową kobiet zgodził się jednak pomóc, wymieniając uszkodzony egzemplarz żarówki na własną, za co poprosił o symboliczne 10 złotych. Warto zaznaczyć, że warsztat nie prowadził handlu częściami, a serwisant zaproponował swoją własność. I tu spotkała go przykra niespodzianka, ponieważ urzędniczki wyjęły legitymacje służbowe i poinformowały o tym, że przeprowadziły prowokację, oraz o wlepieniu mandatu za niewydanie paragonu za wykonaną usługę. Chciałoby się powiedzieć: nie ma to jak prawdziwa ludzka życzliwość, prawda? Mechanik mandatu nie przyjął i po konsultacji z przełożonym zapowiedział odwołanie. Ponoć właściciel warsztatu zgłosił się osobiście następnego dnia w siedzibie Urzędu Skarbowego celem wyjaśnienia sprawy, ale jak opowiadał, nikt nie chciał z nim rozmawiać. Tym sposobem sprawa trafiła do sądu i niedługo po wyroku za pośrednictwem mediów dowiedział się o niej kraj.  

 

Sprawiedliwość sądu

 

Sąd pierwszej instancji orzekł, że serwisant jest winny zarzucanych czynów, lecz postanowił nie egzekwować kary. I tu zrobiło się jeszcze ciekawiej, ponieważ od tego wyroku odwołała się przełożona feralnych urzędniczek, naczelnik Urzędu Skarbowego w Bartoszycach, wskazując jednocześnie, że czyn charakteryzuje się wysoką szkodliwością społeczną i że należy przykładnie ukarać mechanika. To właśnie odwołanie złożone przez skarbówkę wywołało największe oburzenie w powszechnie komentowanych doniesieniach.  

 

Vox populi

 

Być może to swego rodzaju presja społeczna spowodowała, że ostatecznie naczelnik skarbówki zdecydowała się wycofać apelację. Skutek był taki, że druga instancja, to jest sąd okręgowy w Olsztynie, odstąpił od rozpatrzenia sprawy, a poprzedni wyrok się uprawomocnił. Finał całej tej historii jest taki, że mechanik nie musiał płacić kary, lecz nerwów było co niemiara.     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *